13 powodów, aby głosować na NIE

Głos na NIE w referendum to głos na TAK dla obowiązujących ustaleń planistycznych dobrych dla mieszkańców. Brak zgody na blokowisko, to „złoty interes” dla obecnego i przyszłych pokoleń wszystkich mieszkańców Lublina. Im więc Górek da się uratować, tym lepiej.

Propozycja właściciela terenu doprowadzi do likwidacji Górek Czechowskich jako wspólnego dobra mieszkańców Lublina bez koniecznej przyczyny. Miasto dysponuje nadmiarem terenów pod zabudowę mieszkalną w innych miejscach. Korzyść z zabudowy Górek osiągnie stosunkowo mała grupa beneficjentów kosztem pogorszenia lokalizacji porównywalnej liczby mieszkańców, którzy już tam są.

Pytanie referendalne:

Czy jest Pan/Pani za tym, aby Gmina Lublin zmieniła obecnie dopuszczony miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego rodzaj zabudowy z usługowej, komercyjnej i sportowo-rekreacyjnej na zabudowę mieszkalno-usługową na nie więcej niż 30 ha terenu tzw. Górek Czechowskich, w zamian za sfinansowanie przez obecnego właściciela zagospodarowania pozostałych 75 ha tego terenu, jako zieleni publicznej (parku naturalistycznego), przy zachowaniu cennych przyrodniczo walorów i przekazanie go Gminie Lublin”.

 

1. NIE, bo zabudowa Górek będzie nieuczciwością wobec już mieszkających tam ludzi.

Zabudowa odbędzie się kosztem mieszkańców osiedli przy Willowej, Poligonowej, Zelwerowicza i Koncertowej. Ludzie, którzy się tam osiedlali, mieli powiedziane, że Górki będą wolne od zabudowy w ogóle (zgodnie z obowiązującym Studium) albo od zabudowy mieszkaniowej (zgodnie z planem z 2005 roku). Poniżej wizualizacje społeczne różnych wersji zabudowy na podstawie informacji prasowych i wizualizacja własna dewelopera pierwszej wersji zabudowy (prawy górny róg):

11  Wizka Nova zrzut  Stelmach zrzut  Od Presigu male

 

2. NIE, bo mogą być lepsze scenariusze.

Miasto nigdy nie wyliczyło, ile może kosztować odzyskanie Górek i jakie ma do tego możliwości. Dlaczego zatem dąży do podjęcia przez mieszkańców decyzji bez poznania wszystkich możliwych ewentualności? Nie odbyły się żadne rozmowy z Obrońcami Górek mające ustalić możliwe scenariusze i opcje.

„Ratusz przyznaje, że przepisy pozwalają mu na przejęcie Górek Czechowskich od ich obecnego właściciela, firmy TBV. – Prawnie istnieje taka możliwość, jednak wymagałoby to uruchomienia skomplikowanej i kosztownej procedury wywłaszczenia – stwierdza Urząd Miasta”. […] – Skąd taka kwota? Właściciel przedstawia ją w rozmowach. Wielokrotnie słyszałem tę kwotę, jestem pewien swoich słów – odpowiada radny Marcin Nowak.” Być może procedura wywłaszczenia byłaby prostsza i tańsza niż niż realizacja żądań dewelopera?  Czytaj więcej: Lublin: Przeciwnicy budowy bloków chcą żeby miasto odkupiło Górki Czechowskie

Central i Górki

 

3. NIE, bo bierzemy kota w worku.

Referendum przypomina maskę, za którą nie wiadomo, co się kryje. Nie można bowiem stwierdzić, jakie będą rezultaty wdrożenia pozytywnego wyniku referendum.

maska

  • Uczestnikom referendum nie są znane obowiązkowe koszty, które poniesie miasto, w związku z przygotowaniem terenu pod inwestycję.
  • Organizowane referendum za publiczne pieniądze dotyczy zobowiązań dewelopera, który nie musi realizować jego postanowień. Uczestnikom referendum nie jest znana treść żadnej umowy zobowiązującej dewelopera do realizacji postanowień referendum. Urząd Miasta może jedynie zaproponować deweloperowi przegłosowane w referendum rozwiązanie, który przystąpi do negocjacji warunków jej realizacji. Może też wycofać się z wcześniejszych deklaracji medialnych np. ze względu na „dobro spółki”. Może przekazać park np. za 10 lat na zasadach komercyjnej dzierżawy. Nikt nie zagwarantuje, że za 15 lat nie rozpocznie się analogiczny proces „dogęszczania” Górek na pozostałych wierzchowinach, że nie wybuduje się dróg wszerz i wzdłuż parku, kiedy korki okażą się nie do zniesienia dla mieszkańców? I tak dalej, i tak dalej…
  • Nie ma projektu osiedla ani parku, a jedynie niezobowiązujące obrazki. Żadne wizualizacje ani deklaracje dewelopera nie są załącznikiem do referendum. Pytanie mówi o „parku naturalistycznym” i „zachowaniu cennych przyrodniczo walorów”, a deweloper pokazuje teren całkowicie przekształcony. Nie wiemy, jak będą wyglądały osiedla. Ile bloki będą miały pięter? Może będą to osiedla grodzone, a bloki 15-piętrowe? Kto bogatemu zabroni. Nie ma żadnych podstaw, aby uznawać, że władze będą broniły interesu publicznego w takich szczegółach, jeśli chcą zmienić główną funkcję na 30 ha, bo deweloper ma taki interes. Nie wiemy, kiedy i na jakich warunkach miastu zostanie „przekazane” 75 ha? Może stanie się to za 10 lat i w ramach płatnej dzierżawy, bo pojawią się jakieś przeszkody formalne.

 

4. NIE, bo zabudowa Górek odbędzie się kosztem mieszkańców; więcej ludzi na tym straci niż zyska.

Ujemny bilans zmiany. Wszyscy stracą Górki. Pewna grupa straci atrakcyjną lokalizacje. Podobna grupa zyska gorszą lokalizację. Czyli skutki realizacji zamierzeń inwestora będą przypominać wstawienie łóżka do salonu. Jeśli założymy, że już teraz ok. 9 tys. osób mieszka przy Górkach, to:

  • 100% mieszkańców Lublina straci Górki Czechowskie – zostanie dla nich park przypominający park Rury czy Jana Pawła II.
  • 3% mieszkańców straci atrakcyjną lokalizację przy samych Górkach, którą już mają. I stanie się to wbrew wcześniejszym ustaleniom z Urzędem Miasta wciąż gwarantowanym w Studium i planie, że Górki będą wolne od bloków.
  • 3% mieszkańców zyska mniej atrakcyjną lokalizację mieszkalną w kolejnym osiedlu
    nad wąwozami.

Bloki TBV z ich strony warstwa wycięte napis

 

5. NIE, bo zabudowa Górek to 9 000 mieszkańców i 7 000 samochodów – nowa dzielnica!

Na górkach powstanie nowa dzielnica o wielkości Węglina Południowego (9 tys. mieszkańców)! Większa niż Konstantynów (8 tys.), Felin (7,5 tys.) czy Sławinek (7 tys.).  Od kiedy planuje się dzielnice drogą vox populi? Można wyobrazić sobie „park naturalistyczny”, z którego korzysta cały Węglin Południowy i obłożenie skrzyżowań Solidarności-Ducha i Koncertowej po dodaniu tam codziennego ruchu 7 000 samochodów. Pojawi się problem drogowy, o którym się nie mówi. Mimo budowy ronda na al. Solidarności trzeba się liczyć z powrotem korków. Pojawi się presja na budowę nowych dróg przez park.

9 tysiecy mieszkancow 17 marca 2019 kadr  800px-Lublin_dzielnice z Górkami

Deweloper podaje różne dane co do swoich planów – od 6-8 tys mieszkańców po 12 tys. (Felin ma 7,5 tys., Tatary 12 tys.). Liczba 9 000 mieszkańców pochodzi z z pro-deweloperskiej strony na Facebooku „Górki Czechowskie – Fakty i Mity” z 17 marca 2019. Co do liczby samochodów w Lublinie, w 2017 roku przybyło ich ok. 9 tys. i było ich 750 na 1 tys. mieszkańców (240 tys.). W 2018 roku przybyło 14 tys. (jest 264 tys.).

 

6. NIE, bo trzeba bronić gospodarki przestrzennej przed prywatyzacją.

Jeśli deweloper doprowadzi do zmiany planu, powstanie nowa dzielnica miasta w miejscu do tego nieprzeznaczonym, a nie powstanie w miejscach, które są na to przewidziane. Tym samym planowa gospodarka przestrzenna Lublina zostanie zdeprecjonowana, co otworzy furtkę do dalszych tego typu działań.

ogrodzenie

Jeśli pozwoli się na zanegowanie planu dla korzyści jednego inwestora – i to w miejscu chronionym przez Studium – trzeba to będzie robić dla wszystkich. Tereny wyznaczone przez miasto pod zabudowę mieszkaniową znacznie przekraczają potrzeby mieszkaniowe Lublina w przewidywalnej przyszłości. Wyznaczenie kolejnych takich terenów na Górkach, bo akurat Górki, a nie inny teren jest w posiadaniu konkretnego inwestora, stawia pod znakiem zapytania sens planowania.

 

7. NIE, bo Górki są terenem „chronionym przed urbanizacją”.

Wartość Górek jako terenu zielonego dla całego miasta wzrosła przez ostatnie 20 lat. W obowiązującym Studium z 2000 roku Górki są terenem „chroniony przed urbanizacją” – przeczytaj dlaczego. Już od lat 50-tych Górki (razem z Ogrodem Botanicznym i Muzeum Wsi Lubelskiej) miały być strategicznym zasobem zieleni dla Lublina (obok doliny Bystrzycy i Starego Gaju). W Studium jest wiele zapisów uzasadniających tę strategię i wskazujących na zagrożenia: „Głównym zagrożeniem dla szaty roślinnej są wszelkiego rodzaju procesy inwestycyjne. Tereny zieleni w mieście traktowane są przez różne grupy inwestorów jako potencjalne miejsca realizacji zabudowy. […] Ochronę zieleni należy traktować w sposób rygorystyczny, ponieważ stanowi ona zasoby biologiczne miasta, wzbogaca krajobraz i współtworzy struktury przestrzenne.”

Created with GIMP

Studium nie jest na zawsze. Można je zmieniać, ale trzeba mieć słuszne powody. Tych powodów brak. Dziś zachowanie Górek w maksymalnie niezmienionym kształcie jest jeszcze bardziej potrzebne niż 20 lat temu! Jeśli Górki zostały już raz zakwalifikowane jako teren zielony chroniony przed urbanizacją, powinniśmy się tego trzymać, bo w międzyczasie powierzchnia naturalnych terenów zielonych zmalała, więc przyrodnicza wartość Górek dla nas jeszcze wzrosła. Dlaczego więc mielibyśmy się pozbywać tak wartościowego kapitału?

 

8. NIE, bo Lublin na Górkach bardziej potrzebuje terenu zielonego niż mieszkań.

Ocieplenie klimatu (upały, ulewy) i zanieczyszczenie powietrza powodują, że wypełnianie obowiązujących zapisów Studium jest sprawą strategiczną dla przyszłych pokoleń lublinian. Ważniejszą niż nowe tereny mieszkaniowe, których jest dużo w innych miejscach: „Biorąc pod uwagę chłonność istniejącej struktury miasta, zatwierdzonych planów miejscowych i wydanych decyzji – jako w zasadzie nieodwracalnych faktów – MKUA uznaje za całkowicie nieuzasadnione dodawanie przestrzeni inwestycyjnej, zwłaszcza mieszkalnej.” (opinia Miejskie Komisji Architektoniczno-Urbanistycznej z 16 czerwca 2016). Podsumowując:

  • Górki to jedyne zielone zaplecze dla kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców gęsto zaludnionego Czechowa, Sławina i nowych osiedli przy ul. Willowej i Poligonowej.
  • Górki pełnią rolę napowietrzającego “wentyla” dla północno-zachodniej i centralnej części miasta. Zabudowa blokami ograniczy to działania. Przykłady znamy np. z Krakowa.

012

  • Ocieplanie się klimatu i zanieczyszczenie powietrza zwiększyły znaczenie Górek jako dobra publicznego opisanego w Studium w 2000 roku. Dziś o wiele lepiej rozumiemy, jak ważne są takie tereny dla zachowania dobrostanu mieszkańców miast i przystosowania ich do zmian klimatycznych.

 

9. NIE, bo zmiana planu pozbawi obecnych mieszkańców szansy na lepszy dostęp do usług.

Jest to argument dla osób, które nie chcą zmiany obowiązującego planu z 2005 roku. Przewiduje on zabudowę:

  • usługowo-handlową na zachodnich wierzchowinach (tylko 1 ha mieszkań, a deweloper chce 30 ha na całym obszarze inwestycyjnym!)
  • sportową kubaturową i sportową plenerową w północno-wschodniej części

005

Niewątpliwie mieszkańcy osiedli przy Willowej, Poligonowej, Zelwerowicza i Koncertowej, a szerzej Sławina, Wieniawy i Czechowa potrzebują tych usług. Chodzi o niskie budynki służące wszystkim, więc jeśli już coś tam musi być wybudowane to obiekty usługowo-handlowe i sportowe a nie bloki.

 

10. NIE, bo Górki podlegają ochronie w ramach Ekologicznego Systemu Obszarów Chronionych (ESOCh).

Ta sprawa nie wymaga komentarza. Studium postuluje ochronę Górek. ESOCh jest formą tej ochrony. Ochrona oznacza ochronę a nie brak ochrony. w strefie ESOCh znajduje się strefa SR2, na której deweloper chce postawić 47 bloków:

ESOCh i osiedla strzałka

ESOCh chroni przestrzeń życia:

  • 38 gatunków motyli, w tym kilku rzadkich i chronionych jak czerwończyk nieparek i modraszek arion.
  • ponad 60 gatunków ptaków, wszystkie podlegają ochronie.
  • kilkadziesiąt gatunków roślin leczniczych, ziół i roślin miododajnych, które dotleniają i aromatyzują powietrze, dwanaście z nich podlega ochronie
  • owadów zapylające, np. trzmieli (notujemy obecnie na całym świecie lawinowy spadek liczby owadów, np. w Niemczech o 3/4 liczebności w przeciągu 30 lat).
  • Chomika europejskiego objętego ochroną ścisłą i wymagającego ochrony czynnej.

Dla osób dążących docelowo do ochrony całych Górek zgodnie ze Studium można dodać, że już po realizacji planu z 2005 roku Górki Czechowskie przestaną istnieć jako znane nam połączenie rzeźby terenu i przyrody. Zmniejszenie powierzchni tego terenu o 30 ha nie zmniejszy powierzchni ekosystemu, lecz go zniszczy. Powstanie inny, uboższy ekosystem, znany z lubelskich wąwozów i dolin. Naturalnego ekosystemu nie da się kroić jak sera. Jeśli odejmiemy 1/3 zostanie zero. Niemniej, zgodnie z zapisem Studium potrzebna jest „rygorystyczna ochrona” Górek, a więc z faktu, że teraz już coś można tam zbudować, nie oznacza, że można zbudować jeszcze więcej, bo „i tak można”.

 

11. NIE, bo „Sorry Vinnetou, business is business”.

NIE w referendum jest fair wobec mieszkańców i właściciela. Twierdzenie, że trzeba spełnić żądania dewelopera, bo to teren prywatny jest szantażem moralnym. Deweloper miał wybór zakupu wielu innych terenów inwestycyjnych. Kupując właśnie Górki, znał plan miejscowy i wiedział, że nie może tam zbudować osiedli. Zatem podjął ryzyko, co sam przyznał w rozmowie w „Dzienniku Wschodnim’ z 22 kwietnia 2016:

Podejmuję ryzyko i tyle malutkie

Ani mieszkańcy, ani Urząd Miasta czy Ratusz nie zajmują się ubezpieczaniem takiego ryzyka. Górki to teren prywatny, ale plany ich wykorzystania nie są prywatne – przeczytaj dlaczego. Jeśli ktoś wchodzi w posiadanie takiego terenu, liczy się z koniecznością jego wykorzystania zgodnie obowiązującymi planami. Istnieje wiele nieruchomości prywatnych, co do których prawa właściciela są ograniczone, bo mają one wartość dla społeczeństwa. Należą do nich zabytki i tereny cenne przyrodniczo. Samorząd powinien reprezentować te wartości. Nie istnieje inny podmiot, który mógłby to robić.

Zmiana planu dla Górek Czechowskich to dla dewelopera złoty interes. Ale brak zgody na tę zmianę, to taki sam złoty interes dla obecnego i przyszłych pokoleń wszystkich mieszkańców Lublina. Dlatego mieszkańcy powinni solidarnie bronić Górek przed zabudową, a władze miasta powinny stać po ich stronie. Dlatego nie mieszkańcy mogą nie mieć żadnych skrupułów ani wyrzutów sumienia, jeśli powiedzą NIE dla zmiany planu. Zasada “business is business” odnosi się do obu stron, również do interesów społecznych reprezentowanych przez samorząd.

 

12. NIE, bo w obecnym kształcie Górki są unikalnym dobrem nas wszystkich.

zd1 DCIM100MEDIADJI_0006.JPG

  • Górki są unikalne w skali Polski. Można je porównać do “rodowych sreber” środowiska życia w Lublinie, bo stanowią jeden z nielicznych doskonale zachowanych przyrodniczo i krajobrazowo skrawków Wyżyny Lubelskiej z wąwozami i wierzchowinami. Pomijając trójmiejski Pomorski Park Krajobrazowy, chyba żadne miasto w Polsce nie posiada tak naturalnego i rozległego terenu zielonego blisko centrum.
  • Nie da się Górek zrekompensować, zastąpić nasadzeniami w pasach drogowych ani odtworzyć gdzieś indziej, bo o wartości tego obszaru decydują jednocześnie: rozległość, ukształtowania terenu, roślinność, zwierzęta i lokalizacja. Razem tworzą one niepowtarzalne połączenie przyrodniczo-krajobrazowe.
  • Wziąwszy to pod uwagę Górki w nienaruszonym stanie mogłyby być unikalnym walorem Lublina w skali Polski i Europy. Obrońcy Górek zwracają uwagę: „Co powiemy naszym dzieciom i wnukom, kiedy za 20-30 lat pójdziemy z nimi naGórki? Nie zrobi na nich wrażenia jedno z wielu osiedli. Będą dumni z tego, co niepowtarzalne i niemożliwego do stworzenia ludzką ręką.”

 

13. NIE, bo tylko presja społeczna przynosi efekty.

Tylko dzięki społecznemu oporowi decyzje nie zostały jeszcze podjęte. Mieszkańcy nie muszą czuć się zobowiązani do wypicia piwa, którego nawarzyli politycy i urzędnicy. Każdy chciałby rozwikłania sprawy Górek. Ale dlaczego mają to zrobić mieszkańcy, popierając biznesplanu właściciela? Mieszkańcy powinni pilnować swojego „biznesplanu” opisanego w Studium: zdrowsze i przyjemniejsze miasto dzięki Górkom chronionym przed urbanizacją.

Za poplątanie sprawy Górek na niekorzyść mieszkańców odpowiadają politycy i urzędnicy. Ustrój samorządu zapewnia instytucjonalną ciągłość zmieniającym się ekipom decydentów. Każda z nich ma obowiązek wziąć odpowiedzialność za złe skutki decyzji poprzedniej i próbować je odwrócić. Tylko społeczny nacisk może ich zmusić do porzucenia postawy bezradności, że „stało się”, a teraz „mają związane ręce”. Każda nowa ekipa zwala na poprzednią, a sama pogarsza sytuację, zamiast szukać sposobów odzyskania Górek zgodnie z zapisami Studium. Określa ono ramy ładu przestrzennego miasta, którego Górki są jednym ze zworników.

Studium od 2000 zobowiązuje polityków i urzędników do zastosowania skutecznych środków, aby ochronić ten teren przed urbanizacją. Mimo to zrezygnowali oni z prawa jego pierwokupu za cenę 10 zł za metr i dalej było tylko gorzej. Następnie w 2005 roku zmienili oni przeznaczenie terenu na inwestycyjny – pod usługi, handel i 1 ha mieszkań. Mieszkańcy dziwią się, dlaczego kolejny raz postąpiono wbrew zapisom Studium, tym razem legalizując sprzeczny z nimi plan? Najbliżej do wykupu Górek przez miasto było w 2011, kiedy ówczesny właściciel Echo chciał zmienić plan, aby wybudować galerię handlową na południowo-zachodnim skraju Górek. Powstał nawet projekt odpowiedniej uchwały. Oficjalnie zamierzenia te pokrzyżowało pozwolenie na budowę Tarasów Zamkowych. Kolejny właściciel Górek TBV zaczął forsować szerzej zakrojony plan zabudowy dwóch wierzchowin więcej i wszystkiego w całości mieszkaniami.

Od tego czasu wzmagają się protesty mieszkańców, które przyniosły efekty. Deweloper wycofał się z zabudowy dwóch dodatkowych wierzchowin i o połowę zmniejszył liczbę pięter w blokach (np. z 14 do 7 na zachodnich wierzchowinach).

Wobec niskiej jakości zaproponowanej przez dewelopera architektury, Bolesław Stelmach, wówczas obrońca Górek, wpadł na pomysł stworzenia „społecznego projektu” zagospodarowania Górek opartego na parku. Jednak ponieważ projekt ten spełniał też życzenia dewelopera co do intensywności zabudowy, nie uzyskał poparcia Obrońców Górek i ostatecznie stał się podstawą obecnego referendum. Z jednej strony była to również pozytywna zmiana w porównaniu z pierwotnymi wizjami dewelopera, jednak z drugiej strony w ten sposób park stał się tematem zastępczym dla zabudowy 30 ha blokami przy zachowaniu dużej intensywności zabudowy (9 tys. mieszkańców zamiast pierwotnych 12 tys. w wersji z dodatkowymi dwiema wierzchowinami). Obecnie Bolesław Stelmach jest autorem koncepcji parku i osiedla. Deweloper podchwycił pro-ekologiczną narracje i teraz mieni się jedynym prawdziwym obrońcą przyrody Górek.

Pod naciskiem społecznym Urząd Miasta zorganizował drugie wyłożenie Studium (ze zmianami pozwalającymi na realizację biznesplanu dewelopera), jakoby dla „ostudzenia emocji”. W międzyczasie mieszkańcy polskich miast zmusiły wszystkie władze do poważnego traktowania zagrożenia brudnym powietrzem. W Lublinie rezultatem tego był Panel Antysmogowy, który dzięki społecznikom przyniósł rekomendację powtarzającą zapis ze Studium: ochrona Górek Czechowskich przed zabudową jako napowietrzacza i filtra powietrza. Rekomendacja ta – wbrew deklaracjom Prezydenta Krzysztofa Żuka – została zignorowana przez władze, a nasilający się skutkiem tego publiczny protest w połączeniu z wyborami doprowadził do organizacji referendum, którego sens, uczciwość i legalność jest podważana nie tylko w Lublinie.

Dzięki oporowi społecznemu debata o przyszłości Górek jeszcze się toczy. Nie została uciszona i dochodzi powoli rozstrzygnięcia. Dla zdobycia społecznego poparcia swojego biznesplanu deweloper zorganizował bezprecedensową komercyjną kampanię reklamową, na którą z założenia nie stać nikogo innego – ani Ratusza, gdyby chciał bronić zapisów Studium, ani tym bardziej mieszkańców, którzy bronią Studium. Tylko dalszy społeczny opór może obronić nasz wspólny – Zwierząt i Ludzi – biznesplan dotyczący Górek: zdrowsze i lepsze życie w Lublinie. My Zwierzęta zrobiliśmy już, co mogłyśmy. Nie możemy głosować w referendum. Teraz kolej na Was.

ogloszenie na slupie Gorki2016 (9)
Ogłoszenie o uratowaniu przed wycięciem dla poszerzenia drogi przedwojennej alei drzew na ul. Arnsztajnowej (aleja stała się pomnikiem przyrody).

 

Oprac. na podstawie opinii Rady Kultury Przestrzeni z 27 lipca 2016 2016_07_27 RKP_Gorki_Czechowskie i opinii mieszkańców – Chomik Europejski

Reklamy