NIE, bo tylko presja społeczna przynosi efekty

Tylko dzięki społecznemu oporowi decyzje nie zostały jeszcze podjęte. Mieszkańcy nie muszą czuć się zobowiązani do wypicia piwa, którego nawarzyli politycy i urzędnicy. Każdy chciałby rozwikłania sprawy Górek. Ale dlaczego mają to zrobić mieszkańcy, popierając biznesplanu właściciela? Mieszkańcy powinni pilnować swojego „biznesplanu” opisanego w Studium: zdrowsze i przyjemniejsze miasto dzięki Górkom chronionym przed urbanizacją.

Powyżej: Ogłoszenie o uratowaniu przed wycięciem dla poszerzenia drogi przedwojennej alei drzew na ul. Arnsztajnowej (aleja stała się pomnikiem przyrody).

Za poplątanie sprawy Górek na niekorzyść mieszkańców odpowiadają politycy i urzędnicy. Ustrój samorządu zapewnia instytucjonalną ciągłość zmieniającym się ekipom decydentów. Każda z nich ma obowiązek wziąć odpowiedzialność za złe skutki decyzji poprzedniej i próbować je odwrócić. Tylko społeczny nacisk może ich zmusić do porzucenia postawy bezradności, że „stało się”, a teraz „mają związane ręce”. Każda nowa ekipa zwala na poprzednią, a sama pogarsza sytuację, zamiast szukać sposobów odzyskania Górek zgodnie z zapisami Studium. Określa ono ramy ładu przestrzennego miasta, którego Górki są jednym ze zworników: Studium: Górki mają być chronione przed urbanizacją.

Studium od 2000 roku zobowiązuje polityków i urzędników do zastosowania skutecznych środków, aby ochronić ten teren przed urbanizacją. Mimo to zrezygnowali oni z prawa jego pierwokupu za cenę 10 zł za metr i dalej było tylko gorzej. Następnie w 2005 roku zmienili oni przeznaczenie terenu na inwestycyjny – pod usługi, handel i 1 ha mieszkań. Mieszkańcy dziwią się, dlaczego kolejny raz postąpiono wbrew zapisom Studium, tym razem legalizując sprzeczny z nimi plan? Najbliżej do wykupu Górek przez Miasto było w 2011, kiedy ówczesny właściciel Echo chciał zmienić plan, aby wybudować galerię handlową na południowo-zachodnim skraju Górek. Powstał nawet projekt odpowiedniej uchwały. Oficjalnie zamierzenia te pokrzyżowało pozwolenie na budowę Tarasów Zamkowych. Kolejny właściciel Górek TBV zaczął forsować szerzej zakrojony plan zabudowy dwóch wierzchowin więcej i wszystkiego w całości mieszkaniami.

Od tego czasu wzmagają się protesty mieszkańców, które przyniosły efekty. Deweloper wycofał się z zabudowy dwóch dodatkowych wierzchowin i o połowę zmniejszył liczbę pięter w blokach (np. z 14 do 7 na zachodnich wierzchowinach).

Wobec niskiej jakości zaproponowanej przez dewelopera architektury, Bolesław Stelmach, wówczas obrońca Górek, wpadł na pomysł stworzenia „społecznego projektu” zagospodarowania Górek opartego na parku. Jednak ponieważ projekt ten spełniał też życzenia dewelopera co do intensywności zabudowy, nie uzyskał poparcia Obrońców Górek i ostatecznie stał się podstawą obecnego referendum. Z jednej strony była to również pozytywna zmiana w porównaniu z pierwotnymi wizjami dewelopera, jednak z drugiej strony w ten sposób park stał się tematem zastępczym dla zabudowy 30 ha blokami przy zachowaniu dużej intensywności zabudowy (9 tys. mieszkańców zamiast pierwotnych 12 tys. w wersji z dodatkowymi dwiema wierzchowinami). Obecnie Bolesław Stelmach jest autorem koncepcji parku i osiedla. Deweloper podchwycił pro-ekologiczną narracje i teraz mieni się jedynym prawdziwym obrońcą przyrody Górek.

Pod naciskiem społecznym Urząd Miasta zorganizował drugie wyłożenie Studium (ze zmianami pozwalającymi na realizację biznesplanu dewelopera), jakoby dla „ostudzenia emocji”. W międzyczasie mieszkańcy polskich miast zmusiły wszystkie władze do poważnego traktowania zagrożenia brudnym powietrzem. W Lublinie rezultatem tego był Panel Antysmogowy, który dzięki społecznikom przyniósł rekomendację powtarzającą zapis ze Studium: ochrona Górek Czechowskich przed zabudową jako napowietrzacza i filtra powietrza. Rekomendacja ta – wbrew deklaracjom Prezydenta Krzysztofa Żuka – została zignorowana przez władze, a nasilający się skutkiem tego publiczny protest w połączeniu z wyborami doprowadził do organizacji referendum, którego sens, uczciwość i legalność jest podważana nie tylko w Lublinie (Marcin Gerwin, Lublin: Panel obywatelski będzie lepszy niż referendum, „Krytyka Polityczna”, 13 stycznia 2019).

Dzięki oporowi społecznemu debata o przyszłości Górek jeszcze się toczy. Nie została uciszona i dochodzi powoli do rozstrzygnięcia, choć na to jest zdecydowanie za wcześnie. (Jak wyjść z impasu w sprawie Górek?). Dla zdobycia społecznego poparcia swojego biznesplanu deweloper zorganizował bezprecedensową komercyjną kampanię reklamową, na którą z założenia nie stać nikogo innego – ani Ratusza, gdyby chciał bronić zapisów Studium, ani tym bardziej mieszkańców, którzy bronią Studium. Tylko dalszy społeczny opór może obronić nasz wspólny – Zwierząt i Ludzi – biznesplan dotyczący Górek: zdrowsze i lepsze życie w Lublinie. My Zwierzęta zrobiliśmy już, co mogłyśmy. Nie możemy głosować w referendum. Teraz kolej na Was.

 

9 tysiecy mieszkancow 17 marca 2019 kadr

Powyżej: zrzut ze strony internetowej „Fakty i Mity” reprezentującej dewelopera.

 

Chomik Europejski

Reklamy